czwartek, 10 sierpnia 2017

Zawieszenie działalności bloga

Dobrze, a więc sprawa wygląda tak żeeee...

A) Nie mam weny twórczej!

B) Nie chce mi się pisać rozdziałów!(CHRONICZNE LENISTWO XD)

C) Muszę się zająć innymi moimi blogami i mam tyle spraw na głowie że chyba wybuchnę!

Kurde pieczone...nie chcę tego robić, ale cóż przejdźmy do rzeczy...zawieszam na na krótki czas ,,History of the Silver Master and Green Ninja''.

Garmadon: Cóż Kitty dobrze znosi życie...

Ja: Dzięki Marmaduke! Kotki są twarde.

Ronan: Gdyby tylko tak znosiła zaczepki...

Ja: No właśnie...

Pythor: Zaraz...czyli to tak jakbym nieżył?

Acronix:*wzrusza ramionami*

Chamille:*siedzi ciurkiem przed TV i nadrabia zaległe seriale*

No cóż to tyle z mojej strony. Jak coś to zapraszam na mojego najnowszego bloga gdzie będziecie mogli zobaczyć recenzje, reklamy, a dla koneserów Ninjago-wiadomości o następnym sezonie. Zapraszam(nie wiem czy ktoś tam wejdzie). Link poniżej.


To tyle na dziś. Mam nadzieję że mnie zrozumiecie z tym zawieszeniem. A teraz idę szukać na youtubie na następny post na Kocim Blogu. Narka!*idzie szukać na Youtubie informacje o 8 sezonie Ninjago*

sobota, 5 sierpnia 2017

Rozdział 49 ,,Mroczna Strona Lustra''

Rozdział 49

Okrutny morderca i łączenie

Kai siedział przed Fenem po turecku marszcząc czoło i zaciskając usta wyraźnie próbując się nad czymś skupić. Obok niego jak sęp krążyła cicho Kisaragi. Co jakiś czas Sensei dotykała się w pobliżu skroni.
-Żeby się z nim połączyć musisz poczuć gorąco-pomyśl że jesteś ogniem.-próbowała mu tłumaczyć.-Każdy Mistrz Żywiołu jest potężny i charakteryzuje się wyjątkową mocą. Ogień z jednej strony. parzy i niszczy z drugiej ogrzewa i można na nim ugotować coś pysznego...
-Tak, tak usłyszałem. Czy mogę się skupić?-mruknął Kai. Kisaragi zmarszczyła brwi, znów dotknęła skroni i wyszła. Na korytarzu spotkała Wu.
-Czy Kai już się nauczył łączyć z Fenem?-spytał i od razu pożałował tego pytania.
-Mogłabym uczyć słup i wyszłyby mi takie same efekty.-Kisaragi od razu wybuchła.-Ja już Ci mówiłam...nie nadaję się do nauczania. Byłam szkolona do walki z wampirami, a nie do uczenia zgrai dzieciaków...
-Swoich uczniów doskonale wyszkoliłaś do walki...
-Łupem szczęścia.-warknęła Cassidy krzyżując ręce na piersi. Wu westchnął ciężko. Łatwiej było nauczyć Kai'a Spinjitzu niż przekonać tę upartą mistrzynię równowagi że nadaje się do nauczania młodzieży sztuk walki. Jako istna mistrzyni kamuflażu i walki niby nadawała się idealnie. Był jeden problem...Cassidy Kisaragi była okropnie gwałtowna. Wu się domyślał że to jej charakter mógł przyciągać do niej mężczyzn, ale ona sama nigdy nie chciała być w jakimkolwiek związku. Wolała swój klasztor na uboczach Stixxu niż zaludnione Ninjago City. Cassidy znów chwytając się za głowę poszła przez korytarz. Sensei też miał zamiar gdzieś iść gdy z pokoju gdzie wcześniej była Kisaragi usłyszał radosne krzyki Kai'a.
-Udało mi się! Udało! Połączyłem się z Fenem!
Wu od razu podbiegł do sali treningowej. Kai miał na ramionach całą masę ognistych, duchowych piór. Smith wymachiwał rękoma gdzie popadnie.
-Brawo Kai! Możesz już przerwać połączenie.-powiedział Sensei Wu podpierając się na lasce.-,,Ach te plecy!''
-Ale ja nie chcę...-zaczął mistrz ognia, ale Sensei mu przerwał.
-Nie chcesz chyba zużyć całej energii. Oszczędzaj ją na kolejną walkę.
Kai mamrocząc pod nosem stał się strumieniem ognia z którego wyleciał feniks. Fen niezbyt zadowolony przysiadł na ramieniu pana. 
                                   ***
Lloyd siedział na trawie i głaskał Draco po jego złotych łuskach lśniących w słońcu.
Do chłopaka podeszła Delphi. Gdy ten zauważył obecność dziewczyny stał się nagle nerwowy.
-O! Delphi! Co t-tu robisz?-spytał nerwowo drapiąc się po karku. 
-Szukałam Cię wszędzie...więc pomyślałam że będziesz tu.-odpowiedziała mu Delphi. Białowłosa zauważyła że Zielonego Ninja coś niepokoi. 
-Eee...Lloyd czy Ciebie coś gryzie?
-Co?-spytał chłopak jakby wyjęty z transu. Gdy uchwycił spojrzenie Dianqing zrozumiał o co jej chodzi i pokiwał przecząco głową. Ona tylko na to podniosła oczy ku niebu. Wiedziała że nic z niego nie wyciśnie. Objęła chłopaka w talii i dyskretnie pocałował go w policzek.
-Wygląda na to że jesteśmy tu sam na sam.-szepnęła mu do ucha. Zielony Ninja próbował się nie rumienić, ale mu to nie wychodziło. Skóra chłopaka przybrała zielony odcień, a włosy zmieniły kolor na smolistą czerń. Na jego twarzy pojawił się błogi uśmiech i musnął jej usta swoimi.
                                  ***
Chamille stała za drzewem zaciskając usta i pięści. Co teraz czuła? Zazdrość? Nienawiść? A może i to to? Usłyszała ruch za krzakami. Odwróciła się. Nikogo tam nie było. Znów usłyszała szelest lecz gdy się odwróciła omało nie wrzasnęła z przerażenia. W strumieniu światła zobaczyła parę szaro-srebrnych oczu. Jednak to nie były zwyczajne oczy; te były mroczne, złowieszcze okryte czernią. Jakby nigdy nie miały się zamknąć...przerażały młodą mistrzynię przemian. Ale wtedy ujrzała jego usta. Długi złowieszczy uśmiech sprawił że wszystkie włosy stanęły jej dęba. 
Po chwili...która wydawała się być wiecznością wypowiedział; niby prostą frazę, ale wypowiedzianą takim tonem na jaki by było stać tylko człowieka chorego psychicznie.
-Idź spać.-Chamille przez chwilę poczuła senne zmęczenie, ale panika wzięła nad nią górę i zaczęła nieprzytomnie 
wrzeszczeć. To nie mogło ujść uwadze Lloyda i Delphi którzy po chwili byli na miejscu. Reakcja mężczyzny była natychmiastowa; rzucił się na wybrańca i wbił mu nóż który miał w prawej ręce w ramię. Pewnie by go wykończył gdyby nie Delphi która zmiotnęła go kulą wiatru z ciała ukochanego. W zdrowej dłoni Lloyda pojawiła się kula energii którą trafił w niego zanim zniknął w kłębach szaro-czerwonego dymu. Do miejsca zdarzenia podbiegli Ronan, Nya, Kisaragi i Garmadon. Lloyda zdziwił wyraz twarzy najemnika. Był zmęczony i...jakby przerażony. Chamille wykorzystała chwilę nieuwagi chłopaka i uwiesiła się na jego szyi przyprawiając go w lekki stan osłupienia. Usłyszał za plecami że Delphi prycha wyraźnie zazdrosna. Ten ją szybko odsunął od swojego torsu. 
-Co tu się działo?-spytał ojciec Lloyda zmartwiony. Delphi podeszła do Garmadona i lekko zdezorientowana zaczęła mówić że Chamille zaczęła wrzeszczeć, oni przybiegli i zobaczyli tego człowieka i opowiedziała z zaskakującymi szczegółami ich krótką walkę z nim. Chamille z płaczem znów rzuciła się w objęcia Zielonego Ninja.
-Wy nie wiecie jak wyglądał. Ta twarz...nigdy mi nie wyleci z pamięci. Jego oczy i uśmiech szaleńca...-co chwilę słowa Bellamy przerywały jej żałosne łkania, a Ronan wydawał się być coraz bardziej przerażony. Zdjął kapelusz i przybrał twarz winnego dziecka.
-Ja...chyba wam czegoś nie powiedziałem.-powiedział z nieco zbolałą miną zbitego psa i na nowo włożył kapelusz.-Ale nie powiem wam tego tutaj. Jest teraz zbyt niebezpiecznie. 
-Ruszajmy do klasztoru. Tam wszystko nam opowiesz.-mruknął Garmadon.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Wreszcie rozdział po takiej długiej nieobecności. Akcja nieciekawa.

Pythor:*rzuca w Kitty patelnią* PESYMISTKA!

A Ronana też dopadła deprecha! Ech no nic! Komentujcie i oceniajcie, a Kitty się odmeldowuje. Do następnego rozdziału!

~Kitty~

sobota, 29 lipca 2017

Ninja reklama czyli Ninjago-Ninja Teams

Hello! Przepraszam że tym razem wstawiam post informacyjny, a nie rozdział. Ale to jest tak że:

  1. Nie mam weny.
  2. Nie chce mi się pisać(LENISTWO).
Zaraz się mnie pewnie spytacie o co chodzi z tą całą reklamą. A więc TRUUUUUUTUUUUTUUUU; to jest reklama Ninjago-Ninja Teams. Ale co to jest to Ninja Teams? Otóż jest to drużyna stworzona z OC fanów Ninjago. Pisze się tu opowiadania o przygodach postaci w ich drużynie. Chcę podziękować Lordzie Squira za ciężką pracę i serce włożony w ten blog. Innym adminkom też się należą gratki i ukłony. Ja już się tam zgłosiłam do czego was zachęcam. Wszystkie szczegóły na blogu, a link poniżej:


A teraz obrazek narysowany przez Squira130:



A także mój obrazek Mizu Chen dla Lord Squiry:

Proszę o opinię co do tego obrazka. Wiem że nie umien rysować.

Mam nadzieję że was zachęciłam do Ninja Teams. I tym pozytywnym akcentem kończymy.

Bajo

~Kitty~

P.S. Mam nadzieję że Lord Squira nie obrazi się za reklamę na moim blogu.

wtorek, 25 lipca 2017

Rozdział 48 ,,Mroczna Strona Lustra''

Rozdział 48

Powrót Mrocznego Władcy i Ninjadroidów

Neila razem z resztą stała przed ogromnym klasztorze z białymi ścianami i niebieskim dachem. U szczytu(okropnie wysokich)schodów stała Sensei Kisaragi. Czarnowłosa kobieta z ciemnymi oczami schowanymi za szkłem okrągłych okularów. Jej włosy były związane w dwa kucyki, a skóra była biała. Gdy dotarli na szczyt stopni Kisaragi się do nich uśmiechnęła. Ten uśmiech był ciepły...jak na nią.
-Witajcie Neila i Ashara.-przywitała ich nadal z uśmiechem który jej odwzajemniły. Niespodziewanie szare, ciemne oczy kobiety zmieniły barwę na czerwony.

Wyraz twarzy też się gwałtownie zmienił na poważny. Sensei zmarszczyła brwi i kazała im wszystkim wejść do środka mówiąc że ma dla nich nowe informacje. Gdy weszli zobaczyli wysoką dziewczynę z brązowymi oczami i włosami oraz...
-Mama, Tata?!-krzyknął Kai widząc Raya i Mayę. Acronix wydał z siebie tylko dźwięk bardzo przypominający ,,Tja!'', a Krux zaczął wymachiwać rękoma na wszystkie strony wrzeszcząc.
-Jakim cudem oni żyją!
Nikt mu nie odpowiadał. Lloyd i Delphi wymienili zakłopotane spojrzenia. Coraz bardziej się w tym wszystkim gubili. Kisaragi poprawiła tylko okulary i wyjęła oprawiony w czerwoną skórę dziennik i zaczęła czytać. To wyraźnie oburzyło Kruxa jeszcze bardziej, bo zaczął krzyczeć na całe gardło. W końcu Cassidy nie wytrzymała; wyjęła katanę z pochwy i przystawiła czubek do szyi starszego władcy czasu. Jej oczy znów były czerwone. Była wściekła.
-Jeszcze raz będziesz tak wrzeszczeć...to wypatroszę Ci gardło tak że będzie trzeba zbierać przez tydzień jego kawałki.
To najwyraźniej wystraszyło Kruxa, bo już nie wrzeszczał. Cyrus Borg pokręcił na to głową.
-Zawsze mówię że nie należy wkurzać Cassidy do jasnej anielki. Wkurzona Cassidy jest niebezpieczna.
Krux przełknął ślinę i pokiwał Cyrusowi głową na potwierdzenie. Kisaragi-zadowolona że wszystko sobie wyjaśnili-podała im list napisany pochyłym pismem dając im do zrozumienia że mają go przeczytać. Delphi(która dostała list)zaczęła czytać.

Droga Delphi!
Mam nadzieję że ten list dotrze do ciebie bez najmniejszych problemów. Tak szczerze to miałam wątpliwości co do Clarissy, ale lepszego żywiołaka z twoją matką nie miałyśmy. A wyglądała jakby szczerze była zaangażowana w to zadanie. Pewnie twoja głowa aż roi się od pytań. Co robią tu Rai i Maya...

-To nadawca tego listu zna naszych rodziców?-spytał Kai z niedowierzającą miną.
-No widać chyba że zna...i nie przerywaj mi!-syknęła wrednie Delphi. Kai coś wymamrotał niewyraźnie, ale dostał od białowłosej w tył głowy i to go natychmiast uciszyło.

...co robią tu inni którzy dotarli do was podczas wojny Grindelwaldem itp.? Otóż to JA ich tu wezwałam. Bo wiesz Ray, Maya, Garmadon, Clouse, Morro, Pythor, Krux, Acronix, Fenwick i Kelly należą do tzw. Legendarnej Straży. Zapewniono im w zasadzie nieśmiertelność pod warunkiem że staną się częścią twierdzy więzienia Evermoor. Nie wiem jakim cudem Krukwiksi uciekli, ale PRAWIE na pewno korzystali z czarnej magii, bo więzienia nie da się łatwo otworzyć jest to w zasadzie niemożliwe dopóki wszyscy członkowie straży nie zginą. Dlatego poprosiłam ich wszystkich by schowali się u Kisaragi i się nie pokazywali. To mogłoby by wzbudzić podejrzenia. Ukrywam się razem z twoją matką która też jest członkiem straży, ale nie powiem Ci gdzie tak na wszelki wypadek gdyby list dostał się jakimś cudem w szpony nieprzyjaciela. Muszę Cię też ostrzec że nastały bardzo niespokojne czasy. Trzymaj się przyjaciół i nie ufaj nikomu jeśli nie wiesz gdzie jest jego mózg. Jeśli zechcesz do mnie napisać wyślij to przez Kordi. Ona już mnie znajdzie.
Bardzo Cię kocham!
Twoja babcia
Akiane
P.S. Uważaj! Clarissa czasem gryzie obcych.


-Au...-wrzasnął krótko Garmadon który został podziobany przez Clarissę-żywiołaka przypominającego małego gryfa. Delphi przeczytała list trzy razy, ale nadal nic z niego nie rozumiała.
-Musi być naprawdę w dobrej formie.-rzekł równie krótko Clouse-czarnoksiężnik który kiedyś był na usługach Mistrza Chena, a teraz był członkiem Legendarnej Straży, ale nadal nie lubił Garmadona który spojrzał na niego ze złością klnąc przy w okazji pod nosem.
-Nie będę się z nim zaprzyjaźniał...nawet jeśli się nawrócił i jest już dobry. Ale i tak daleko mu do Erica.-żachnął się cicho co usłyszał tylko jego syn. Lloyd zauważył że Kai spogląda z ukosa na Skylor. Uśmiechnął się myśląc co by powiedział na to Chen gdyby tu był i widział że syn mistrza ognia zakochał się w jego córce. Nagle coś wybuchło za oknem. Oczy Sensei Kisaragi znów zmieniły kolor na czerwony, a ona sama podbiegła do okna, a jej czoło gwałtownie się zmarszczyło.
-Co się dzieje?-spytał zmartwiony Cyrus. Kisaragi zamknęła oczy i dotknęła skroni. Zaczęła mówić głosem przypominający głos robota.
-Systemy twojej firmy ruszyły... ,,Borg Industries'' jeśli się nie mylę.-odpowiedziała Kisaragi z dziwnym uśmiechem. Borg jakby się zmieszał; jego twarz przybrała kolor piwoni i zaczął robić młynek kciukami.
-Nie mylisz się...-nagle został gwałtownie sprowadzony do Ninjago.-..., ale dlaczego   ruszyły...są chronione hasłami.
                                     ***
Dwoje strażników było właśnie w wieży ,,Borg Industries'' z latarkami. Oboje wyraźnie się nudzili.
-Hej..., a w zasadzie czemu tu tkwimy tak wo gule?-spytał jeden z nich z kwaśną miną wyraźnie nie był zadowolony że musi tu być.
-A dlatego że Cyrus Borg nas zwerbował byśmy tu pilnowali, bo on poszedł do Sensei Kisaragi czy jak jej tam było?-powiedział drugi z lekką pogardą.-Gdyby media się dowiedziały...nie dałyby mu żyć. Kiedy ostatnio była ta Kisaragi?
-Trzy tygodnie temu.
-A więc widziałeś jak się na nią gapił. Założę się o co chcesz że Borg czuje do niej miętę od bardzo dawna.
-Już to widzę...wojowniczka nie bojąca się zabijać i kaleki gadżeciaż hoho! Pasuje to jak pięść do oka.
Nagle coś poruszyło się w ciemności. Ochroniarze szybko podbiegli do taśmy produkcyjnej. KTOŚ złamał zabezpieczenia wieży i uruchomił taśmę. Strażnicy stali jak wryci do tego przerażeni. Przecież komputer NIE MÓGŁ SIĘ SAM WŁĄCZYĆ!
-O co tu chodzi?-oboje upuścili latarki. Dopiero teraz zauważyli krzywy, krwawy napis ,,NIE OGLĄDAJCIE SIĘ ZA SIEBIE!''. Mężczyźni się odwrócili...i nic więcej nie zobaczyli. KTOŚ, a raczej COŚ wbiło im w kuchenne noże prosto w serca. Po całym pomieszczeniu rozległ się zimny rechot. Krwawa Mary w towarzystwie Sadoko i Generała Kryptora(którego odbudowała) stała przy komputerach głównych. Wyjęła łoki-toki, a z niego rozległ się chrapliwy głos:
-Czy armia Ninjadroidów gotowa?
-Prawie mój Mroczny Władco. Już niedługo będziesz mieć całą armię gotową na twoje rozkazy.-odpowiedziała Mary z okrutnym uśmiechem na twarzy.
-To dobrze.-odparł OverLord z drugiej strony.-Mam już dość że Ninja krzyżują mi plany.
                                    ***
Cassidy siedziała w sali treningowej po turecku otoczona kręgiem zapalonych świec. Do sali wtargnął wiatr który zdmuchnął płomienie. Kobieta otworzyła teraz czerwone oczy. Wkradł się do nich strach. W głowie usłyszała śmiech Mrocznego Władcy.
-,,Jest wielkie zaniechanie mocy!''-myślała gorączkowo.-,,Naprawdę wielkie!''

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Na morderstwa mi się wzięło i powrót Mrocznego Władcy oraz Ninjadroidów...no świetnie!

Dobra, a więc dedykację tego rozdziału rozczepiam na kilka cząstek:

Dla: Białego Kruka, Dark Angel, Nelii oraz Domi L.-by dać im kopa do pisania

Dla: VanessyArashi i Ashary Ashars Tamaro-za to że MI dają kopa do pisania

I dla Ciebie jeśliś nie skomentował, a wytrwał aż tutaj

Koniec już wam nie truję życia więc bajo!

~Kitty~


sobota, 22 lipca 2017

Post Specjalny#2 Strzeż się Krwawej Mary!

Hejka naklejka! To jest mój drugi post specjalny który będzie dotyczyć bardzo słynnej miejskiej legendy o Krwawej Mary. Pewnie zauważyliście że główna antoganistka drugiej części mego fanfiction to właśnie Krwawa Mary. Zapraszam do czytania!

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Pewnie są wśród waszych przyjaciół osoby które słyszały o Krwawej Mary(ang. Bloody Mary). Ludzi dzieli na tych co w nią wierzą bądź nie, albo o niej wogule nie słyszeli. Postanowiłam napisać post poświęcony właśnie niej by przybliżyć nieco wam ten temat. Jeśli macie mocne nerwy i ciekawość by dowiedzieć się o niej czegoś więcej...to czytajcie śmiało.

Jest wiele wersji legendy które wbrew pozorom są ze sobą w jakiś sposób związane wspólnie tworząc mit o Mary.

Jedna wersja jest taka że 19-nastoletnia dziewczyna o imieniu Mary została kochanką zamężnego faceta. Po paru miesiącach związku Mary postanowiła. wyjawić podwójne życie tego jej kochanka jego żonie. Facet się wściekł i kiedy Mary stała przed lustrem ten ją zamordował w makabryczny sposób. Wyciął jej oczy(z chirurgiczną precyzją)po czym uciekł. Podobno umierając dziewczyna próbowała napisać własną krwią imię mordercy, ale zdąrzyła napisać tylko TRE...nikt nie wie kim był jej kochanek, ale wiadomo że to on ją zamordował, bo sąsiedzi często go widzieli przez okno w sypialni Mary...

Jeszcze inna wersja mówi że Mary wychodziła z przymuszenia za mąż. Gdy w kościele miała mówić ,,Tak'' uciekła. Ten jej wściekły ,,prawie'' mąż pobiegł za nią. Gdy dotarła do łazienki ściągnęła lustro, zbiła je, a odłamki wbiła sobie w oczy. Tak nie chciała wyjść za mąż że się zabiła. Gdy ten jej ,,prawie'' mąż dotarł mógł tylko patrzeć jak jego ,,prawie'' żona umiera. Sam zabił się jednym z odłamków. Czemu? Tu skazani jesteśmy na domysły...może naprawdę ją kochał...

Inna bardziej znana wersja mówi że pewien lekarz(to był chyba chirurg albo neurolog)zakochał się w grubo młodszej od niego dziewczynie która miała na imię Mary. Postanowił się jej oświadczyć. Ta jednak odrzuciła oświadczyny mówiąc że się jutro wyprowadza i ma już kogoś. Gdy już wszystko było spakowane w pudłach wściekły mężczyzna wpadł do pokoju i zabił młodą dziewczynę jak również oszpecił twarz w której się zakochał. Dopiero gdy Mary się wykrwawiła zaczął mieć wyrzuty sumienia. Wydłubał jej oczy by policja myślała że dokonał tego jakiś psychopata. Uciekł, a potem chyba popełnił samobójstwo czy coś...

Bardziej nowoczesna wersja mówi o kobiecie która zginęła w wypadku samochodowym. Gdy się ją przywoła widać w lustrze jej zmasakrowaną twarz...

Starsza wersja mówi o czarownicy Mary Worth która parała się z czarną magią. Nakryto ją jednak i spalono na stosie. Obok postawiono lustro by czarownica widziała swą śmierć...

Jak widzicie wersje są różne, a jest ich jeszcze więcej. Aż kręćka w głowie dostaje gdy chcę się zastanowić która jest prawdziwa.

Zaraz pewnie mnie spytacie jak ją przywołać. Otóż rytuał przywoływania Krwawej Mary to stara brytyjska zabawa. Tylko te najodważniejsze dzieci tego próbują. Większość wersji rytuału mówi że trzeba stanąć przed lustrem w ciemnym pomieszczeniu(najlepiej łazienka)i patrząc w zwierciadło wymówić trzy razy ,,Krwawa Mary'' lub ,,Bloody Mary''. Jeszcze inne mówią o wypowiedzeniu zdań ,,Ukradłem/mam twoje dziecko Mary.'' lub ,,Wierzę w Mary Worth.'' albo o obrotach wokół własnej osi. Skąd zdania o dziecku? Otóż Maria I Tudor-królowa Anglii uzyskała od poddanych przydomek ,,Bloody Mary'' ze względu na liczne egzekucje za jej rządów. Królowa też cierpiała na opuchliznę wodną która dawała objawy podobne do ciąży. Dwa razy ogłaszała że spodziewa się dziecka jednak były to ciąże urojone. Zmarła bezpotomnie i stąd może zdania o dziecku. Była też kiedyś jakaś hrabina czy królowa Elżbieta Batory która by zachować młodość kąpała się w krwi młodych kobiet. Jej imię to wprawdzie nie Mary, ale ta okrutna kobieta jest powiązana z mitem. A jakie konsekwencje są gdy się przywoła Mary? Podobno ma wydrapać oczy i okaleczyć twarz lub wciągnąć do lustra. Inna wersja mówi o Mary jako pomocnicy mścicieli. Gdy ją przywołasz i masz taki sam problem jak ona to Mary Ci pomoże w zemście, ale jak ją wezwiesz bez powodu to spotka Cię surowa kara.

Pewnie się zastanawiacie czy JA wierzę w ten mit. No cóż...w zasadzie trudno powiedzieć. Nie wiem czy mam w nią wierzyć czy nie! Z jednej strony w nią nie wierzę, ale z drugiej aż mam ciarki...

Duch Krwawej Mary jest uważany za jeden z najpotężniejszych bo może się przenosić z miejsca na miejsce(większość duchów tego nie potrafi). Nie radzę jej przywoływać. Może się to skończyć nieprzespaną nocą, ale kto wie...

I skąd to lustro? Lustra często są traktowane jako wrota do innych wymiarów. Gdy ktoś umierał zakrywano lustra w obawie że dusza może się w nim zakląć.

A tak na rozluźnienie to postać Krwawej Mary inspirowała twórców filmów i pisarzy(na przykład mnie). Oto niektóre z nich:

Na przykład Ulice Strachu: Krwawa Mary(Urban Legends: Bloody Mary)z tych znanych.


Lub Dead Mary z tych mniej znanych horrorów.

Pisarze też nie próżnują. Można znaleźć wiele ciekawych tytułów od ,,Wypowiedz jej imię'' Jamesa Dawson'a aż po ,,Krwawa Mary'' Wojciechowkiego.

Warto wspomnieć że Krwawa Mary to również drink z wódki, sosu pomidorowego i przypraw(np. chili). A krwawa dlatego że pali w gardle XD!

Nie zapominamy również o początkujących pisarzach. I tu polecam opowieść Zagubiona_istotka pt. ,,Córka Krwawej Mary''. Mam nadzieję że pisarka nie obrazi się za reklamę.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

I to na tyle. Jeśli wiecie coś o Krwawej Mary co nie zostało tu wymienione(a wymieniłam całkiem sporo informacji)to dajcie znać w komach. Uf! Ale się napisałam! Palce mi odpadają! I pomyśleć że napisałam to wszystko najmniej w godzinę z przerwami.

Delphi: Ma się te moc autorki!

Lloyd: Ze złem nie ma żartów.

Od razu mówię że jestem w trakcie aktualizacji zakładki Nowe Postacie(zrobiłam już całkiem sporo). A rozdział będzie najwyżej w przyszłym tygodniu...choć niczego nie obiecuję. Post o Mary napisałam chyba ciekawie choć trochę chaotycznie. A wy co o tym sądzicie?

Ten no...do zobaczyska.

~Kitty~