sobota, 4 listopada 2017

Rozdział 56 ,,Korona Królowej Wampirów''

"Chwilowy kryzys"


Czym jest człowiek?
Jakie jest jego przeznaczenie?
Nie chodzi mi tu o bycie płodnym i rozmnażanie się...
O coś głębszego...
Ludzie sami z siebie są słabi i krótkowzroczni.
Dostrzegają to co na zewnątrz...
Ale nie to co w środku...
Czy ludzie się rodzą z pewnymi skłonnościami?
A może za ich zachowaniem stoi...coś innego...o wiele głębszego...
Odpowiedzią...jest...
(Inspiracja Blood-C odc. 1)

Delphi weszła do wielkiego grobowca z białego marmuru. Pomieszczenie było wielkich rozmiarów, a jego biel oślepiał dziewczynę w oczy. Pośrodku była trumna także z marmuru. Na środku były wyryte znaki które oznaczały:
"Akiane Kramarik"
A tuż pod nimi:
"Pamięć o niej nigdy nie zniknie"
Po policzku białowłosej spłynęła łza. Gdy wyszła przed budynek grobowca Lloyd czekał z lampionem w ręce. 
- Wszystko w porządku? - spytał z troską kładąc rękę na ramieniu.
- Tak. W porządku.
- A może jesteś chora albo...
- Powiedziałam wszystko w porządku! - dziewczyna uniosła ton, a w jej oczach zabłysło coś złotego co Zielony Ninja zauważył gdy dziewczyna podniosła wzrok na niego.
~*~
Ashara popatrzyła swoimi wściekłymi zielonymi oczami w czekoladowe tęczówki Mistrza Ziemi.
- O co Ci znów chodzi? - spytał Cole krzyżując ręce na piersi. Mistrzyni Metalu wzięła w prawą rękę ciasto i rzuciła go w jego stronę prosto na twarz. Brookstone oblizał wargi z rozkoszy.
- Ummm. Dyniowe. Trafiłaś w dziesiątkę.
Rudowłosa wyszła zamykając drzwi z trzaskiem. 
- Ona mnie nie lubi. - oświadczył to mówiąc do Delphi która od niechcenia polerowała katanę. - Bardzo miło się z tą rozmawiało.
Do pokoju wszedł Lloyd który szczerze - delikatnie rzecz ujmując - nie był w dobrym humorze.
- Hejka Lloyd. - Cole próbował złapać kontakt z Mistrzem Energii, ale tak samo jak z Delphi mu się nie udało. - No kurdę, co Wy dzisiaj macie do mnie.
- To nie tylko do Ciebie ta dwójka się odnosi. - mruknął za nim głos Kai'a. - Tak jest od kilku dni. Myślę że mają chwilowy "kryzys" w związku.
- A jak o nich mowa to gdzie oni są.
~*~
- Delphi! - głos Młodego Garmadona - choć lekko uniesiony - starał się  by był w minimalnym stopniu łagodny. - Ile razy muszę Ci powtarzać?!
- A ile razy mam ja powtarzać to tobie?! Że nie możemy być razem! - głos Dianqing był już głośniejszy i lepiej słyszalny. 
- Co w Ciebie nagle wstąpiło?! Nigdy się tak nie zachowywałaś! - przestał już panować nad tonem swojego głosu i też krzyczał. - Zaczynasz się zamykać w sobie! Nie odzywasz się do nikogo! Chcę Ci pomóc!
Delphi która właśnie się zajmowała układaniem broni upuściła katanę i odezwała się do Lloyda głosem chłodnym jak lód.
- A ja Ci mówię że nie potrzebuję pomocy. Potrafię sobie poradzić.
- Ech! - "Jak do niej dotrzeć?" takie pytanie wierciło głowę Wybrańcowi. W końcu się poddał, bo rany na głowie po pojedynku z ghoulem sprzed tygodnia dawały sie we znaki. - Widać że nie dotrą do Ciebie żadne słowa. Więc chyba wyjdę.
Trzaskając drzwiami wyszedł z pokoju dziewczyny. Kochał ją, aleeeeee...uważał że czasem zachowuje się ona trochę uparcie. Ich poprzednia rozmowa też nie była ciekawa, a była jeszcze gorsza. On też się trochę przyczynił do jej wybuchu. Nie zapanował nad swoim gniewem i mimowolnie ją uderzył. Ona wtedy próbowała co zadźgać sai i niewiadomo co by się stało gdyby Morro w porę nie interweniował. Wszedł do swojego pokoju i wywalił się na łóżko. Jakoś niczego mu się nie chciało. Drzwi się otworzyły więc naciągnął kołdrę i udawał że śpi. Po krótkiej chwili drzwi się zamknęły.
                                    ~*~
Delphi usiadła na łóżku, a materac ugiął się lekko po jej ciężarem. Czy oni naprawdę tego nie widzieli? Tego że chyba codziennie wypłakiwała sobie oczy co nie pozwalało jej spać? Jej bólu i cierpienia?
- Idioci. - takie słowo wydarło się mimowolnie z jej ust. Gapiła się w ciemność, bo nie chciało jej się włączać światła.

sobota, 21 października 2017

Prolog "Korona Królowej Wampirów"

Kiedyś...gdy ludzie nie byli jeszcze tak uzbrojeni jak teraz cały świat zaatakowały wampiry. Rasa najwyższa, królewska i dłuuugo by jeszcze tak wymieniać. Miała ona jeszcze inną charakterystyczną cechę; osobniki odżywiały się krwią ludzką. Dlatego byli ogromnym zagrożeniem dla ludzi którzy byli zbyt słabi by się obronić. Zamknęli się na małej wyspie gdzie non stop trwał dzień. W końcu jednak zmieniono styl walki...i tak powstali Rycerze Zmierzchu.
Szybcy i zwinni. Silni i sprytni. Byli szkoleni specjalnie do walki z krwiopijcami. Gdy się udało pokonać i wygnać rasę i zdrajców ludzkości "rycerze" przestali być potrzebni. Każdy obrał własną drogę i uśpił swój instynkt łowcy. Do czasu...
*********************
Kai: Kto jest fanem Lelphi (LloydXDelphi)niech podniesie rękę!*podnosi rękę*
Ja:*sprawdza statystyki* Z tego co widzę najwięcej wyświetleń w tej chwili jest...W ROSJI XD!
Delphi:*piłuje paznokcie* Dąży się do pewnej perfekcji.
Ja: Przypominasz mi moją dawną nauczycielkę od przyrody XD.
Delphi: -_-
Wlokłam się straaaaaaasznie z tym prologiem i nikt nie przeczyta tej części o wampirach. To ja się odmeldowuje*salutuje w wojskowym ubraniu*szerokiej drogiiii...i tak dalej.
Ronan: Jej powoli odbija 😑.
~Kitty~

wtorek, 10 października 2017

Epilog "Koniec jest zaledwie początkiem..."

Dziewczyna była na skraju wyczerpania. Wygrywała choć niemałym kosztem. Wszędzie było biało. Jeszcze chwila, a upadnie. Zawiedzie ich wszystkich! Babcie, dziadka..., Lloyda... Wiedziała że nie pożytkuje zbyt długo. Nagle poczuła na swoim ramieniu ciepłą i delikatną dłoń kobiecą. Upadła na kolana, a srebrna i czerwona energia zniknęły. Mary podeszła do swojej przeciwniczki i chwyciła ją za gardło. Sama Delphi czuła jak każda komórka jej ciała cierpi, a ona chciała tylko umrzeć.
- Czas zmienia życie w torturę. Czyż nie mam racji. - głos demonicy odbijał się echem po jej głowie. Nagle uścisk zelżał. Dianqing uchyliła oczy. Nad nią stała kobieta. Nie widziała jej twarzy, ale sama kobieta zdawała się promieniować delikatną białą poświatą. Potem już nic nie widziała...
***
- Delphi, Delphi...
Jakaś mała złota piłeczka jak uporczywa mucha latała nad jej głową. Chciała ją złapać więc wyciągnęła rękę lecz piłeczka wciąż jej umykała.
- Delphi...
A jednak! Piłeczka nie była piłeczką lecz parą okularów, a spod nich uśmiechała się twarz Cassidy Kisaragi. Kobieta uśmiechała się, a to co Delphi wzięła za okulary to w rzeczywistości była tylko parą jej szarych oczu. - Pani Kisaragi...Pani okulary...
- Eeeeee...jakby to powiedzieć...nie będą mi już pewnie potrzebne...zakładam je głównie do czytania, ale ciągle zapominam ich zdjąć. Dziewczyna nie rozumiała tego do końca, a jak próbowała myśleć to głowa ją bolała więc wolała by to Cassidy jej to wytłumaczyła.
- Gdzie jest Krwawa Mary? Znaczy się...ona nie umarła prawda?
- Nie. - odpowiedziała jej czarnowłosa. - Ona nie umarła. Nadal gdzieś tu jest i tylko Pierwszy Mistrz Spinjitzu rad jest wiedzieć gdzie on jest.
- Ilu poległo?
- Na nasze nieszczęście dość dużo. Nie żyją między innymi Elena, Roxy, Gabriela i kilku innych, ale na szczęście na przykład Sara lub Nevra przeżyła.
- Czy będę mogła się o coś spytać?
- Wal śmiało. Odpowiem na wszystkie chyba że uznam że jest racjonalny dowód na to że nie jesteś jeszcze gotowa by się tego dowiedzieć.
- A więc...gdy Mary siedziała w mojej głowie to słyszałam jej myśli. Bez przerwy tylko myślała o otwarciu portalu do jakiegoś wymiaru...Nightmare. Chyba tak się nazywał? O co w tym wszystkim chodziło? Co tam jest?
- Nie odpowiem Ci. Po pierwsze: nie byłam tam więc nie powiem Ci co za licho tam siedzi. Po drugie: dlatego że nie jesteś gotowa. Jesteś młoda i nie powinnaś się zamartwiać.
Delphi usiadła nadburmuszona jak małe dziecko i założyła ręce na piersi. Wolała by się tego dowiedzieć.
- Powiedzieć...
- Lepiej nie. - rzuciła okiem na coś co przypominało wystawę w sklepie ze słodyczami. - Wszyscy docenili twoje poświęcenie. Jestem prawie pewna że to panny Moonlight są odpowiedzialne za próbę przysłania Ci sedesu. Były najwyraźniej pewne że to Cię rozbawi. Ale lekarz uznał to za sprzeczne z higieną i skonfiskował ów dar. Lepiej się śpieszmy na przyjęcie, bo inaczej sami zjedzą całe ciasto.
Delphi wstała i ruszyła za Cassidy do wielkiego pokoju którego nigdy nie widziały, ale kto wie. Może Kisaragi go powiększyła swoją mocą. Dziewczyna raczej nie brała udziału w zabawie. W końcu poszła do pokoju gdzie była sama. Nagle usłyszała szept: i to potworny szept. Szept demona.
- Koniec to zaledwie początek...

Koniec

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Juhuuuuuuuuuu!*cieszy się jak dziecko* Hej, a jest tam kto?*puka w szybę* A teraz mam wolne. Pewnie nikt tego nie przeczyta...

Lloyd: Kitty ostatnio zajmuje się wszystkim innym, ale nie pisaniem rozdziałów.

Ja: A co wam do tego! Chcieliście wolne. 

Wszyscy: -_-

A więc jakby ktoś tego nie zauważył to jest epilog części 2 czyli "Mrocznej Strony Lustra", a niedługo będzie prolog części 3 "Korona Królowej Wampirów". Nie mam natchnienia na podsumowanie więc...eeeeee...Pa!

~Kitty~

poniedziałek, 2 października 2017

Rozdział 55 ,,Mroczna Strona Lustra''

Część 2  "Zachód Anioła Ciemności"


"Sny przepadły;
Północ nadeszła;
Ciemność jest naszym nowym królestwem."
(Piosenka "Angel of Darkness")

Ogień buchnął jak dziki. Mary rozłożyła ręce na całą szerokość ramion, a po jej ciele skrzyły się błyskawice.
- Już czas! Czas sądu ciemności i wiecznej północy! - wszyscy zebrani wokół czarownicy wiwatowali. Dziwna to były zgraja trzeba przyznać. Od pięknych, białolicych czarownic aż do brzydkich i szpetnych lub krwawiących potępionych dusz ludzkich. Niektórzy trzymali noże, miecze lub inne bronie których nie sposób opisać.
***
Cassisy przyjrzała się swojemu odbiciu w klindze katany. Schowała ją do pochwy.
- Już czas. - szepnęła mówiąc bardziej do czerwonego księżyca niż do siebie. Wyszła z domu na łąkę która oświetlana szkarłatnym światłem wyglądała przerażająco. Kobieta przemieniła się w wielkiego czarnego wilka i pobiegła przed siebie. Gdy stanęła przed Akiane znów przemieniła się. Nagle podbiegli do nich Acronix, Krux i Clouse.
- Próbowaliśmy szpiegować, ale nie wyszło. - mruknął zdyszany Clouse.
- Ledwo im uciekliśmy. - dodał Acronix.
- Ilu was zobaczyło? Jeden wojownik? Dwóch? - spytał ich Garmadon.
- Chyba raczej...cała armia. Oni tu idą! Mają ogromną przewagę w liczbie i uzbrojeniu! - zawołał Krux dysząc po biegu.
Zza pagórka można było dostrzec ogromną armię z wymiaru Nightmare. Na czele stała Mary mając na głowie hełm; taki sam jaki nosili bliźniacy czasu. Skierowała ostrze miecza w kierunku mistrzów, a dokładniej w kierunku Cassidy.
- To twój koniec Kisaragi! - krzyknęła na głos by mogła ją usłyszeć. - O tym tylko marzyłam. Od dobrych dziesięciu lat.
- E! To ma jakieś dziwne hobby. - mruknął na to Ronan.
- Naprzód! - krzyknęła Kisaragi i pobiegła w stronę Krwawej Mary, a mistrzowie za nią. Gdy LaGravis wydał bojowy lwi ryk ogromną armia z Chimy ruszyła. Kai wezwał Fen'a, wszystkich oślepiło szkarłatne światło i mistrz ognia po raz drugi połączył się ze swoim żywiołakiem. Mary dała znak swoim i oni też ruszyli. Gdy Kai wzbił się w powietrze w jego stronę poleciała cała horda strzał których unikał po mistrzowsku. Karlof za to będąc już cały z metalu odpychał różne dziwne stwory.
- Karlof nie znosi dziwnych stworków.
Ashara walczyła z trzema czarownicami; skakała i unikała czarów które rzucały na nią. Jednak nie zauważyła jednego i już już zaklęcie miało ją trafić gdy została odepchnięta przez Cassidy. Kobieta na nowo przyjęła postać wilka i biegła ile miała sił w łapach. Gdy biegła zauważyła martwe ciała swoich uczniów i innych poległych których z każdą miniętą sekundą przybywało; ze strony wroga jak i z ich.
- "Albo ich pomszczę albo zginę!" -  taka myśl przeszła jej przez głowę. Jej oczy przybrały kolor czerwony, a futro zaczęło się palić. Przed jej oczami mignęło całe jej życie: pierwszy dzień w szkole, to jak dostała od swego ojca katanę, pierwszy uczeń w jej klasztorze...w jej oku zakręciła się łza. Zatrzymała się. Mary była blisko. Tak samo jak i zemsta. To się miało wydarzyć już teraz. Dzieliły ich tylko sekundy, metry... Cassidy zawarczała, a sierść się jej zjeżyła na grzbiecie. Wszyscy nagle przerwali walkę, bo chcieli zobaczyć jaki będzie wynik bitwy. Wilczyca zawyła i skoczyła. Udrapnęła ją w policzek skąd leciała czerwona ciecz. Rzuciła zaklęcie na Cassidy, a ona nie zdążyła go uniknąć. Błyskawica trafiła ją w pierś i odrzuciła ją w miarę daleko. Już się nie ruszyła... 
- NIE! - wrzasnęła Akiane i rzuciła się z kataną na Mary. Znów czerwona błyskawica ugodziła Kramarik. Ona też się nie ruszyła.
- Nie! Babciu! - Delphi też chciała się ruszyć, ale Lloyd ją trzymał za rękę. Desperacja zrobiła swoje; wyszarpnęła rękę i ruszyła posyłając w stronę kobiety która przed chwilą zabiła jej babcię wiązkę srebrnej energi. Mary uczyniła to samo z tym że jej wiązka była czerwona. Przez chwilę srebro przewarzało nad czerwienią, ale Mary zebrała max mocy i Delphi musiała uważać by nie upaść. Pomyślała o tych wszystkich dla których zawsze walczyła...za Lloyda, za dziadka...i za babcię. Wystarczyła jedna myśl o niej, a moc Delphi się zwiększyła. Srebro ponownie wygrywało...ogromny błysk oślepił wszystkich...wiedzieli już kto wygrał. Anioł Ciemności tak jak zachodzące słońce zaszedł za horyzont...nie było po nim śladu...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Ostatni rozdział i koniec dwójki...jak dla mnie rewelacja!
Lloyd: Kurczę!
Delphi:*wzrok bazyliszka*
Ja: No co chcieliście rozdział to macie.
Ronan: Ale nie taki dramat. -_-
Sirius: Zabiłaś Akiane!
Cyrus: I Cassidy!
Akiane i tak musiała wykitować...co do Kisaragi...
Lloyd: Nie spoilerój!
Jak coś to Epilog będzie jutro lub pojutrze(mam też nadzieję że nie zabijecie mnie za to że Akiane i prawdopodobnie Cassidy zginęły XD).
Bajo!
~Kitty~

sobota, 30 września 2017

PONAD 7,0000 WYŚWIETLEŃ BLOGA!!!!

Hejooooo! Pewnie zadajecie sobie zasadnicze pytanie: Kiedy rozdział i koniec tej części? Odpowiedź brzmi: Może jutro lub jeszcze dzisiaj. A teraz wracam do tematu jak pewnie mówi tytuł to ten blog osiągnął magiczną liczbę wyświetleń, bo ponad 7,0000. Ten blog nie jest jakiś wybitny; powiedziałabym raczej że marny. Z tej okazji(Jaka że mi okazja!)mam dla was dwie niespodzianki.

Wyciek Spoilerów!

Po co ten cały "wyciek"? Tak o! Przy takim najlepiej się bawię. Niektóre z tych spoilerów są prawdziwe, a inne nie. Sami oceńcie które są prawdziwe.
  • Lloyd będzie śpiewał w trzeciej części.
  • Cassidy i Cyrus będą razem XD.
  • Znów pojawi się Lila (kojarzycie ją pewnie z pierwszej części).
  • Zahamuje swoją wenę i nie będzie już nowych postaci.
  • Będzie coraz więcej retrospekcji.
  • Będą mordy i będzie coraz więcej krwi (Blood.C mi zapachniało XD).
  • Będą takie rzeczy typu zazdrość i kłótnie.
  • Będzie Ojciec Mateusz (Kurdę! Moja własna wyobraźnia mnie przeraża!).
  • Ronan się zakocha XD.
  • Wu zaprosi Misako (A jakże do licha!)na herbatkę.
  • PMS powróci.
  • Będą czarodzieje z Harry'ego Potter'a XD.
  • Chamille naszpikuje Lloyda eliksirem miłosnym.
  • Delphi się z kimś pobije.
  • Ashara zakocha się Cole'u i będzie się z Seliel o niego bić.
  • Neila się zakocha(Nie wiem w kim! Muszę wymyśleć!).
  • Delphi zyska kolejnego adoratora(Ten adorator prędzej się spotka z gniewem Lloyda XD.).
  • Wu i Garmadon będą się bić.
  • Cyrus będzie należeć do drużyny wojowników.
  • Będą elementy komediowe.
  • Powrócą Kitty i Vanessa(Te z Night Busu.).
Dość już tego wycieku! Wena mi się skończyła XD! Ale jak patrzę tak na niektóre pod punkty to nie wiem czy mam się śmiać czy płakać. Po prostu niektóre są zboczone! A teraz druga część niespodzianki: mianowicie jest to zapowiedź mojego nowego opowiadania. 

                          "Rządy Ciemności"
Od obalenia ostatniej dynastii w Taharze minął miesiąc. Najgorszy i najciemniejszy miesiąc w historii! Ciemność ogarnęła wszystkie rejony krainy, a świat jest pod władzą Anioła Ciemności... Garstce ludzi udaje się uciec spod zdradliwych szponów mroku i chcą wznieść wielkie powstanie którym będzie kierować młoda dziewczyna imieniem Saya. Czy uda im się przywrócić w Taharze dawny porządek i ład? Kim jest tajemnicza "Ona" która kieruje nowym Taharyjskim Imperium Mroku? Kim w rzeczywistości jest Saya i jej przyjaciel Fimito? Tego się dowiecie w opowiadaniu!

Skąd taki pomysł? Kiedy słuchałam piosenki "Angel of Darkness" nie było odwrotu; w mojej głowie już się układała fabuła i bohaterowie. Nie wiem tylko gdzie go napisać myślę o Wattpadzie lub zrobię na to bloga. 
Pa-pa
~Wasza Słodka Kicia XD~